Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wersem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wersem. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 października 2025

Szepty - Parapluie

Zamknięty w pawlaczu daleki jestem zimie. Kurz kołysze me skrzydło nietoperza - stygnę. Nie tak dawno w pogoni za tęczą łzy chwytałem garściami. Nie tak dawno gnany zazdrosnym spojrzeniem unosiłem deszczowych kochanków. T. styczeń 2014

sobota, 13 września 2025

Poranek

Taki senny jestem, 
jakby nocy nie było 
Sam nie wiem 
czy coś mi się śniło? 

Chce mi się oczy zamknąć 
bez słowa, 
westchnienia,
powieki,
jak kotary zaciągnąć 
i wrócić w sen
aż do nasycenia 

To nie lenistwo -
to snów pragnienie 

Ciii -
słowami poduszkę gnieciesz 
Przytul się, jeszcze 
na mgnienie. 

 T. 
2015

wtorek, 2 września 2025

(jestem...)

jestem
taka codzienna
z włosami rozkrzyczanymi szronem
starannie wklepuję kolejne popołudnie
między kartki wkładam
nie swoje słowa
jak małe szpileczki żalu
że to nie ja
że to nie moje
poezja broni się sama


sobota, 30 sierpnia 2025

Jesień


Chodź,
schowaj się pod kocem
z minionego lata.
Popatrz!
Wieczór płonie za oknem,
topi porcelanę wspomnień.
Chcesz,
zaparzę herbaty
z myśli na teraz?
Będziemy patrzeć,
jak przecieka zachód,
trzymając w dłoniach
słowami gorące
szklanki. 
 
T.
2015 

wtorek, 26 sierpnia 2025

Jedyne, co mam

 

Tęsknię za czułością –
nienachalnym muśnięciem
między łazienką, a kuchnią.
Niespodziewanym objęciem –
tuż przy schodach.
Szeptem wprost do ucha
– Dobrze, że cię mam,
które echem wędruje
przez płuca
łączy się z krwią
i napędza,
– jak tlen
każdy krok pod górę.

Zamiast tego
krzyczę
– Tu jestem!
– Tu stoję!
Brzemienny kochaniem.
Utrudzony troską.
Wyblakły czekaniem…

T.

sierpień 2025

 

 

Niech ci się stanie

spokój na poddaszu

drogi jasne i proste

śmiechu pełne kieszenie

niech ci się stanie

dzień i noc otulone

miłowaniem

K.

sierpień 2025 


 

poniedziałek, 25 sierpnia 2025

Biała koszula

po schodach turla się słońce
na poniewierkę wychodzi
ostatni dzień lata
przez telefon
mama opowiada
czerwieniejące żurawiny
bliżej mi do lasu
gdy umierają wakacje
starannie prasuję żal
przyszłego czasu z zabiegania

K.

2009 

 


 
Mamy tylko kilka chwil
nim pogaszą światła.
Jedni śpieszą się
inni tylko obserwują,
a ja pomieścić się nie mogę -
nie dopinają się dni,
rok kończę z poślizgiem,
wciąż mi coś umyka,
choć kącikiem oka
dostrzegam stan rzeczy
- jego koligację ze mną.
Podobno jestem okrutny
będąc po trochu
i tu
i tam
wyrywając srokom pióra z ogona.

Najbardziej dla samego siebie,
bo świat się przecież obędzie
to ja bez niego
obejść się nie mogę.

T.
2025

piątek, 8 sierpnia 2025

Sen

zawieruszył się
zabrał miodowe włosy
spojrzenie głęboko orzechowe
wyprowadził na spacer poduszki
niedaleko
na balkon
kołysze się na rogu prześcieradła
niedokładnie strzeżonego łóżka
sen

K.

2009 


Mam go.
Przysiadł u mnie
na półce z książkami.
Jedna po drugiej
pożera stronice
szeroko otwartymi oczami.
To śmieje się, to płacze
- tka ze słów ciepły koc
na zimne noce.


T.
2025

 

 

niech wraca                                                                                                                                                      

ja mu poezję i prozę

i to co w duszy gra

wielkookie marzenia 

niepytane 

lubią się droczyć 

K.

2025 

 


poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Parasol

w czas sumowania znaczeń

rozpostarcie ramion 

nie szykuje cię do lotu

obłaskawia przytulenie

którego tak brakuje

gdy burza za oknem

a twój ulubiony parasol

boczy się w kącie

K.

2025

Hey, soul sister


W pochmurne dni,

pod peleryną niewidką,

jak niewinny czarodziej

prowadzę rozmowę,

rozkładam karty,

zaglądam w fusy.

Oszukuję czas

czekając na taksówkę do jutra.


T.
2025

poniedziałek, 21 lipca 2025

10.

oswoję mrok
co w kącie przysiadł
wyśpiewam ciszę
która słów głodna
jeszcze w nas tyle zapatrzeń
w sny miękko zapadło
nic tu po nas
z kącików twoich ust
cienie ścieram
uśmiechem łagodnym
nie bój się
K.


Strach między ciszą a jutrem przycupnął
Liczydła wyciągnął, minuty odlicza.
Nie boję się czasu, co w tykaniu zastyga,
Nie boję się kątów mrokiem przesiąkniętych.
Czegóż mam się bać? Czyjego chichotu?

Niech ponad nadzieję wyrasta,
to, co mnie leczy z nieoswojeń moich
to czym nie jestem i kim jesteś
Wszystko to proste, jak szczęście.
T.

wrzesień, 2007

czwartek, 17 lipca 2025

15.

zabrałam cię marzeniom
w migotanie ubrałam
drżąca słowem

zabrałeś mnie westchnieniom
w ciszę utuliłeś
jak w dłonie

tacy obco znajomi
słabniemy bez siebie
zwyczajnie boleśni
w nienazwaniu
K.


Czas stygł między nimi
bojąc się poruszyć.
Niemy,
- z tykania odarty,
błogosławi ciszą.

Oni w sobie uwięzieni,
dłońmi szukali pomostów,
ustami odnajdowali drogę,
kiedy nad słowem przejść wypadło.
Czy warto było?
Warto,
warto,
warto...
T.


a każdy z mostów pachniał dymem
drogę odwrotu odcinał
skazani na siebie
siebie zapomnieli
w tej ciszy słowem rannej
nie ma już czasu
w skuleniu ramion
pustka nieobjęta
straszy chłodem
K.

Nie ma odwrotu z drogi
prowadzącej do siebie.
Nie ma takiej pustki,
która mogłaby zaprzeczyć ramionom.
Reszta jest dymem spowijającym jutro.
T.


listopad, 2007

poniedziałek, 14 lipca 2025

***



nie przestawaj opowiadać
zamknę cię we wczoraj
nim do widzenia
będzie tylko zaklinaniem czasu
K.


Coś ci podać?
Wydajesz się taka smutna,
jakby słońce zatrzasnęło się
po drugiej stronie złego.
Opowiedzieć ci coś?
Na Twoim czole samotność
wbiła stopy w bruzdy
- gwiżdże pustce ostatnią melodię.
Przytulę Cię.
Widziałem jak przez sen drżą ci ręce.
Tak, nie odchodzę nawet nocą
pilnuję,
by strach nie rozlał się zbyt szeroko.
Popatrz,
za drzwiami płonie jesień.
Może to ostatni dzień,
kiedy można wyjść w sukience?
Na krótki spacer,
weźmiemy ze sobą dzieci.
Dla Ciebie zacznę udawać,
nie trzeba nic więcej.
T.





listopad 2011

piątek, 11 lipca 2025

***

Nocą wszystkie koty czarne, a słowa jednakie.
Spod powiek sen się sypie, złote runo zamienia
w piasek.
Palce śpiące w ostatnich westchnieniach
ziarna chwytają.
Na próżno.
Pióro potyka się o kurzu drobinkę
- jest chwiejne.
Lada moment upadnie.
Papier jeszcze tylko chrzęści łakomie,
cierpliwy, wiadomo.
Czy starczy mu tej cnoty do jutra,
jeśli teraz mnie noc zmoże?
A gdyby tak poddać się, miast pleść swoje
trzy po trzy, sześć po sześć
i po czyjąś koronę niezgrabnymi dłońmi sięgnąć...
Dać wytchnienie głowie,
ona nie jest Odysem,
Itakę zna z cudzych marzeń, powieści.
Niech więc mnie noc ogarnie.
Niechaj w niej zasnę
na zawsze.
Ocalony niepamięcią na nowo się zacznę.
T.

listopad 2009

czwartek, 10 lipca 2025

Kaleka

 

nagle ukruszyło mi się serce

z czekania na niewiadomoco

utkałam siebie na niepogodę

ładniejszą o ten grudzień

który się rozpłakał z żalu 

za czasem zgarbionym zmęczeniem

marznę licząc palce

krople dżdżu znaczą linie serca i rozumu

nagle ukruszyło ci się serce

wyszeptałeś nad ranem

tuląc poduszkę

K.

2022 

środa, 9 lipca 2025

13.

stygnę w zachwycie
kamieniem się stając
z sercem jak liść drżącym
starzeję się niepostrzeżenie

czas patrzy na mnie łakomie
niewidzialnym palcami
rysy na mnie znacząc
codziennym mijaniem
K.


Przebiegle ramiona wyciągam,
potem z trzaskiem je zamykam.
Czas w uścisk schwytany
skomli tuż przy moim uchu.

Nie puszczę!
Wołam Jakubowym głosem.
Pobłogosław!
Żądam patrząc mu w oczy.

A czas dyszy coraz głośniej,
tchu mu wkrótce zabraknie.
Puść.
Przez zaciśnięte usta syczy.
Nie puszczę, jesteś we mnie więźniem.
T.

październik, 2007

wtorek, 8 lipca 2025

Niepokój nawróceń

jest w nas niepokój nawróceń

- czas zagryzany niemówieniem

dopomina się o rozgrzeszenie

wyliczane na palcach kolejne katastrofy

uśmiechają się pobłażliwie

K.


***

bielą kartek się zaczynasz

i zaraz potem dźwięczysz
szeregiem pochyłych liter
łapię cię za słowo
i rośnie we mnie

wzruszenie na więcej

K. 
2012/2025

Coś się wydarzyło…
Atrament wtłoczony pod skórę
chwyta letnie słońce,
wyławia z cienia wersy:
Człowiek wierszem jest
sam w sobie.
Nawet, kiedy zapomni
prozą obity, jak kijem.

T.
2012/25

poniedziałek, 7 lipca 2025

Statki moich tęsknot

rozkładam talerze na stole

lekko rozkołysane opowiadają

wszystkie katastrofy

w których tak daleko im było do ludzi

wygładzam rogi strachu

wszystkich panien wierzących

w cud zamążpójścia

K.




To nie czas na cuda

ani nie pora, by przygładzać zmarszczki.

Życie się żyje

przewracając półki,

na których porozstawiano pamiątki.

Śmieje się z każdego:
- nigdy
- nie wierzę
- na zawsze.

Coś chowa w zanadrzu,

jakieś otwarte okno,

miejsce na ławce,

nagły przeciąg

żeby przewietrzyć głowę z zaśniedziałych myśli.

Przestać być wygodnie.

Zacząć być po prostu. 

T.


nieprzewidywalność zatrzaśniętych drzwi

z czasem potrafi roześmiać codzienność

dziś małą łyżeczką delektuję się nami

do syta

K.


 




Nie pamiętam dat


Zawsze tak się się działo,
zawsze taki byłem.
Chronologia uruchamia czas,
a ja nie chcę, żeby mijał.
To, co boli,
boli,
boleć ma choćby do końca.
To, co pali,
trwa,
wybaczenia wypatrując słońca.
Nic nie będzie jednak tak, jak przedtem
nikt już nie jest tak jak wtedy.
Wszystko inne jest, gdzie indziej,
szkoda, że dopiero teraz we mnie sobą…
T.



jestem na wyłączność
mam coraz mniej marzeń
linie na czole
zwalniają mnie z niemówienia
dzień dobry nastolatki
jest zegarem mego mijania
wieczorami opukuję samotność
lekko zdyszana powszednieje
i mniej boli
K.


Czy ja Jestem?
Zamiast odpowiedzieć
chce się westchnąć
bo „mój boże” gdzieś poszedł
albo zasnął.
Obracam w palcach kolorowe szkiełka,
którymi mi głowę zawracał
i jest mi tak wszystko jedno,
że aż dobrze.
Najlepiej, być może.

T.

luty/marzec 2023



niedziela, 6 lipca 2025

"Drobnochwila"

Moja nadzieja

czyści skrzydła

w czerwieni gasnącego słońca

szykuje sobie strój

w domu dobry anioł

miejsce mości

dobrze mieć swój kąt

albo kątów kilka

Powiada tercybiades

A ja mimo wszystko mu wierzę


K.


Miejsce z widokiem

na czas i przestrzeń,

słowa zaplątane w twoją sukienkę
- tę na co dzień i od święta
i tę od „Matko boska”.

Miejsce bez szaf, szuflad

schowka pod łóżkiem,

odrobiną cienia rzucanego przez krzesła

Gdzie nic nie trzeba

można wszystko.

T.



poniedziałek, 13 marca 2023

Szmaragdowe Anioły

 

wrócisz ? niedługo
nim miną nas dzieci wspomnienia i jesień
nie broń się
anioły z zamkniętymi oczami
nie tracą szmaragdowej poświaty
nawet gdy śpią
pomiędzy mną a nikąd
jest kraina do której zawsze możesz wrócić

K.

myślałem, że pogubiłem klucze
- życie podziurawione winą, jak durszlak
gubiło nie takie rzeczy,
wciąż, jednak mam przy sobie tamto zdanie
igłą wtłoczone pod skórę
żeby pamiętać:
„człowiek wierszem jest
sam w sobie…”

 T.

Grudnień 2022/marzec 2023

Szepty - Parapluie

Zamknięty w pawlaczu daleki jestem zimie. Kurz kołysze me skrzydło nietoperza - stygnę. Nie tak dawno w pogoni za tęczą łzy chwytałem garś...

Z zaczytania