Winny zaniechania błądzę między wisielcami. Moja twarz zerka ze sznura cudzymi oczami. Drepcze za mną Anioł Stróż opuszczoną głową wygłasza kazanie. Winny niewypowiedzianych słów przyjmuję piętno świętego spokoju. Poszczerbione ciszą głosy namaszczają czoło, dłonie. Potem słyszę zgrzyt. Anioł Stróż przystaje. Nawet nie wiem, kiedy przestąpiłem próg? Lasciate ogni speranza, voi ch’entrate. T. nadziejo głupia ty co spać pozwalasz w lepszym świecie huśtaj mnie na sznurach wyobraźni a potem pozwól łagodnie spłynąć w dół szybciej od łez zagryzanych niemówieniem K. styczeń 2010
Od T. do K. i odwrotnie