niedziela, 15 maja 2016

Miejsce

opieram się tobie westchnieniu
wraz z krzykiem buduję napięcie
którego we mnie nie ma
pan tak ładnie kłamie nad ranem
gdy noc jak długa wykłada się milczeniem
nasze wspólne światy mruczą jednostajnie
jest w nich czas niespełnienia
tupot dziecięcych nóżek
dalekie podróże
i wystygłe marzenia
czasem zamykam pana pod sercem
niewyśnione ma swój czas
K.



 Otworzyłem okna
- tuż przed świtem,
wydawało się, że wpuszczam dzień
pomiędzy cztery ściany.
Nabrałem do płuc zapachów
obezwładniający haust
już miałem krzyczeć:
Jestem tu…
gdy nagle utraciłem grunt
świat pierzchł
zamilkły drzewa
oniemiał w płucach niedawny wdech
Tu gdzie jestem nie ma mnie
są tylko niespełnienia.
T.



upuszczam krwi Pana niewiary
patrzę jak stygnie bacznym spojrzeniem
słowa ukryły się po kątach
jest maj i bzy
i nic nie ma
K.

kwiecień-maj 2016

wtorek, 5 kwietnia 2016

Nienasycony



nie umiem już pisać wierszy
pustka we mnie i tylko nadzieja hula
chorowita nadto by odrobinę weny wykrzesać
zacieram ręce i znów jestem ponad to
zazdroszczę tobie poeto lekkości
z jaką trzymasz pióro
wiecznie młody i nienasycony
K.


Każdego dnia dotykam
jakby był pierwszy
nie bojąc się banału zdziwienia
miałem przecież pewność,
że ciało zachód wyprzedzi
dlatego nie gasnę.

Każdego słowa smakuję
jakby się narodziło przed chwilą
bez stygmatu znaczeń
mam tylko je i tylko one nadają sens tu i teraz,
więc o ich sens każdego dnia walczę.

Każdą chwilę kończę pełnym zdaniem
- jak modlitwą
na cześć tego, jak jestem zapisany,
bo nie byłbym
gdyby nie szepty
gdyby nie łóżko - ołtarz
na którym miast prześcieradła
intymność Pani wersów.
T.

styczeń 2016

niedziela, 17 stycznia 2016

Jeden

Nie wchodzi się dwa razy do tego samego serca?
K.


Czy Pani widzi?
Ten sam korytarz, ten sam wiatr
echem odbija się od ścian
gwiżdże, śpiewa, chwyta w lot
iskry uczepione kandelabrów.
Czy Pani słyszy?
Tam, na progu zastygł w milczeniu krok
kogoś, kto odejść stąd nie zdoła.
Lecz nie o słowa chodzi sercu
nie o kroki kłóci się z przestrzenią czas.
Wszystko już wie, że nic nie będzie pierwsze.
Wszystko jest kolejny raz.
T.

nadstawiam serce
spłoszony czas ucieka
w tym mniemaniu o nas
ciągle brakuje kropli
ponad miarę
rozlanej milczeniem
K.

styczeń 2016


piątek, 2 stycznia 2015

Klaustrofobia


Za krótkie dni
szybko uciekające noce
godziny, dni, miesiące…
Przemijam
ruchem jednostajnie przyśpieszonym.
Bez pomijania zmian,
przemijam.
Sam,
sam ze sobą
w sobie
i tylko nie dla siebie,
chociaż to błąd
skorumpowany ewolucją znaczeń.
T.


nabierz oddechu na jutro
dziejesz się beze mnie
i tak
słońce wschodzi nad bulwarem
dzieci rozchlapują wodę i marzenia
jeszcze tylko znaczeniom nadaj linię
między sercem a rozumem
bądź dla siebie dobry
K.

styczeń 2015

środa, 26 listopada 2014

Nadzieja na nieśmiertelność



stoję na palcach i sięgam jutra
niespiesznie przegania zaspane koty
z pierzastych poduszek
w zagłębieniu między obojczykiem a ramieniem
wspomnienie zapachu chowa
jak obietnice spełnione
nad ranem
ktoś rozsypał jasne marzenia
i ciągle jest nadzieja na nieśmiertelność

K.


Dzień dobry po raz trzeci.

… że niby kiedy?
Po raz pierwszy późną nocą
chciałaś się wśliznąć niepostrzeżenie
między sen, a moje ramię.
Odemknąłem oko i niepewny pory
nadstawiłem pierś na dobranoc,
uśmiech na dzień dobry.
Po raz drugi o poranku
wyłuskane spod przymkniętych powiek
zostawione na poduszce,
spragnionej twojego zapachu.
Po raz trzeci…
wiesz sama:
rzucone w przestrzeń
między tu, teraz, a jutro,
kołaczące do drzwi

T.

środa, 12 listopada 2014

(uwierzą, kiedy powiesz...)

uwierzą, kiedy powiesz:
wczorajszą noc spędziliśmy we dwoje
zaprzeczą jednak temu
co widać gołym okiem
przytnijmy żywopłoty
żeby wyjrzeć na świat
zza wspomnień
T.



milczę i jestem wszystkim
co się zdarzyło na styku nas
mijają zimne lata i ciepłe zimy
zaplątana w stary pled
rozliczam dni z niemówienia
pasjanse stawiam na dwoje wróżąc
cisza poklepuje mnie familiarnie po ramieniu
K.

Miasteczko

te ciasne uliczki chłoną mą beznamiętność
określają mnie chwilą
i chwilami bywam
w wierszu
w swetrze
w dżersejowej sukience oplecionej spojrzeniami tuż przed kolano
zapijam tę ciekawość małą wodą
kropla po kropli
mijam
K.




natknąłem się na dym z ogniska
szamotał się z wiatrem
nie mógł wygrać
a mnie opadły minione jesienie
te w przykrótkim palcie
i za dużych butach
wszystko miałem do zyskania
nic do stracenia
goniąc liście
nim spłonęły nie dotykając ziemi
czary
z epoki sprzed wynalezienia grabi
T.

listopad 2014

Szepty - Parapluie

Zamknięty w pawlaczu daleki jestem zimie. Kurz kołysze me skrzydło nietoperza - stygnę. Nie tak dawno w pogoni za tęczą łzy chwytałem garś...

Z zaczytania