- Babsztyl, chodźże w końcu! – krzyknął jeszcze nie odwracając się.
Pies, suka właściwie, podniosła się i obrzuciwszy towarzyszkę kobiecej niedoli przepraszającym spojrzeniem podreptała za panem, który nie wiedzieć, czemu na powrót wlazł w chaszcze zamiast wracać udeptanym szlakiem. Krzaki, jak alegoria cierpienia, wbijały w Fistaszka swoje kolce i z każdym ukłuciem cierpienie i wściekłość wyciekało z niego.
„Na jaki gwint ja znów tędy lezę”? Pomyślał przystając i wodząc wzrokiem po nieznajomej okolicy.
- Babsztyl. Gdzie jest miska? Prowadź do miski- pies przekrzywił głowę i przyglądał mu się z zainteresowaniem, mógłby przysiąc, że wręcz prowokacyjnie.
- No nie udawaj babo jedna, że nie wiesz, co to miska. Szukaj miski – ruszyła sobie tylko znaną drogą w prawidłowym, jak się Fistaszkowi zdawało, kierunku.
- Widziałaś jak wykrzyczałem to tej zołzy? – Sierściuch odwrócił głowę i spojrzał na niego wzrokiem z cyklu „szkoda, że nie tej, co trzeba”, po czym wrócił do tropu.
- Tak wiem, wiem. Ta miała bardziej jadowite oczy. Takie, takie… Cholera zielone.
T.
czerwiec 2006
niedziela, 15 stycznia 2012
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Niepamięć
Bywa, że ogarnia mnie wzruszenie,
kiedy patrzę na ciebie
i łykam łzy
widząc jak zakładasz rajstopy.
W tych ruchach wciąż jesteś kobietą,
tą, którą pamiętam sprzed wieków,
w białej sukience,
kaleczącą sobie dłonie o znikający księżyc.
W takich chwilach nie pamiętam
dlaczego odszedłem,
dlaczego wołany odpowiedziałem powrotem.
Chyba powinienem się upić,
tylko wtedy nie pamiętam niczego.
Tylko wtedy nie pamiętam,
że nie kocham cię wcale…
T.
tylko mi tego nie mów
wierny jak księżyc
przytulaj się do ziemi
i kłam
i pij za zdrowie dziewczyn
patrzę jak dorastają do wysokich obcasów
chcę wierzyć w to co po mnie
a gdy mnie już nie będzie
usiądź na poddaszu
i napisz wiersz o jutrze
które zaczyna się w tobie
K.
styczeń 2012
kiedy patrzę na ciebie
i łykam łzy
widząc jak zakładasz rajstopy.
W tych ruchach wciąż jesteś kobietą,
tą, którą pamiętam sprzed wieków,
w białej sukience,
kaleczącą sobie dłonie o znikający księżyc.
W takich chwilach nie pamiętam
dlaczego odszedłem,
dlaczego wołany odpowiedziałem powrotem.
Chyba powinienem się upić,
tylko wtedy nie pamiętam niczego.
Tylko wtedy nie pamiętam,
że nie kocham cię wcale…
T.
tylko mi tego nie mów
wierny jak księżyc
przytulaj się do ziemi
i kłam
i pij za zdrowie dziewczyn
patrzę jak dorastają do wysokich obcasów
chcę wierzyć w to co po mnie
a gdy mnie już nie będzie
usiądź na poddaszu
i napisz wiersz o jutrze
które zaczyna się w tobie
K.
styczeń 2012
sobota, 7 stycznia 2012
Mówią
Mówią, że to ważne
ta cała Poezja,
a Tobie duszno
między słowami,
niewygodnie
dbać o wersy.
Być górnolotnie to tak pięknie,
chociaż nie zawsze bezboleśnie.
Powiem ci jedno,
wiem, co mówię
- jestem szafarzem banału.
Nie uciekniesz
od siebie samej.
T.
Mówią
- Jesteś poezją
a dla mnie proza sukienkę szyje
sztywną od muszę
w przymknięciu powiek
drogowskazów szukam
niespokojna ciągle budzę się
na poboczu marzeń
K.
grudzień 2011
ta cała Poezja,
a Tobie duszno
między słowami,
niewygodnie
dbać o wersy.
Być górnolotnie to tak pięknie,
chociaż nie zawsze bezboleśnie.
Powiem ci jedno,
wiem, co mówię
- jestem szafarzem banału.
Nie uciekniesz
od siebie samej.
T.
Mówią
- Jesteś poezją
a dla mnie proza sukienkę szyje
sztywną od muszę
w przymknięciu powiek
drogowskazów szukam
niespokojna ciągle budzę się
na poboczu marzeń
K.
grudzień 2011
sobota, 31 grudnia 2011
2012
Bo człowiek wierszem jest
sam w sobie
nawet, kiedy zapomni
prozą obity jak kijem
Jak najwięcej wiersza w Nowym Roku
Te Ka
sobota, 26 listopada 2011
***
nie przestawaj opowiadać
zamknę cię we wczoraj
nim do widzenia
będzie tylko zaklinaniem czasu
K.
Coś ci podać?
Wydajesz się taka smutna,
jakby słońce zatrzasnęło się
po drugiej stronie złego.
Opowiedzieć ci coś?
Na Twoim czole samotność
wbiła stopy w brudy
- gwiżdże pustce ostatnią melodię.
Przytulę Cię.
Widziałem jak przez sen drżą ci ręce.
Tak, nie odchodzę nawet nocą
pilnuję,
by strach nie rozlał się zbyt szeroko.
Popatrz,
za drzwiami płonie jesień.
Może to ostatni dzień,
kiedy można wyjść w sukience?
Na krótki spacer,
weźmiemy dzieci za ręce.
Dla Ciebie zacznę udawać,
nie trzeba nic więcej.
T.
listopad 2011
zamknę cię we wczoraj
nim do widzenia
będzie tylko zaklinaniem czasu
K.
Coś ci podać?
Wydajesz się taka smutna,
jakby słońce zatrzasnęło się
po drugiej stronie złego.
Opowiedzieć ci coś?
Na Twoim czole samotność
wbiła stopy w brudy
- gwiżdże pustce ostatnią melodię.
Przytulę Cię.
Widziałem jak przez sen drżą ci ręce.
Tak, nie odchodzę nawet nocą
pilnuję,
by strach nie rozlał się zbyt szeroko.
Popatrz,
za drzwiami płonie jesień.
Może to ostatni dzień,
kiedy można wyjść w sukience?
Na krótki spacer,
weźmiemy dzieci za ręce.
Dla Ciebie zacznę udawać,
nie trzeba nic więcej.
T.
listopad 2011
piątek, 11 listopada 2011
Mogłabym wyspowiadać się...
mogłabym wyspowiadać się
z każdego zająknięcia przeciw tobie
i pokutnie w noc klepać barany
suchymi ustami zdejmować odium
moja wina moja wina kropla wina
tymczasem uwodzi mnie przemijanie
zmarszczki napięte jak struny
przegrywają z kremem przeciwzmarszczkowym
w drodze do twego chcę
K.
Lubiłem ławkę przed Twoim domem.
Przesiąknięte kilometrami zmęczenie
wsiąkało w nią, kiedy wychodziłaś
z siebie do mnie.
Trzask zamka w drzwiach
- jak zaklęcie,
prostował przygarbione plecy.
Odświętna sukienka, uśmiech i perły
- Chodźmy gdzie nas nie było
mówisz.
Umiera mnie ławka przed Twoim domem
- syta zmęczenia trąci poczekalnią.
Nie przestajesz być piękna,
nowa sukienka krzyczy od progu
- Nie Twoja.
Nie moja?
Nie dla mnie?
- Nigdzie dziś nie idźmy
proszę.
Z pośpiechu nie umyj zębów,
nie miej siły posprzątać kuchni,
nie ucz mnie cierpliwości,
pozwól przed snem wygładzić zmarszczki.
Jestem.
T.
listopad 2011
z każdego zająknięcia przeciw tobie
i pokutnie w noc klepać barany
suchymi ustami zdejmować odium
moja wina moja wina kropla wina
tymczasem uwodzi mnie przemijanie
zmarszczki napięte jak struny
przegrywają z kremem przeciwzmarszczkowym
w drodze do twego chcę
K.
Lubiłem ławkę przed Twoim domem.
Przesiąknięte kilometrami zmęczenie
wsiąkało w nią, kiedy wychodziłaś
z siebie do mnie.
Trzask zamka w drzwiach
- jak zaklęcie,
prostował przygarbione plecy.
Odświętna sukienka, uśmiech i perły
- Chodźmy gdzie nas nie było
mówisz.
Umiera mnie ławka przed Twoim domem
- syta zmęczenia trąci poczekalnią.
Nie przestajesz być piękna,
nowa sukienka krzyczy od progu
- Nie Twoja.
Nie moja?
Nie dla mnie?
- Nigdzie dziś nie idźmy
proszę.
Z pośpiechu nie umyj zębów,
nie miej siły posprzątać kuchni,
nie ucz mnie cierpliwości,
pozwól przed snem wygładzić zmarszczki.
Jestem.
T.
listopad 2011
sobota, 22 października 2011
***
w moim niebie aniołowie
przychylni ciszy
chodzą na palcach
bosymi stopami
strącają marzenia
wprost na twą pościel
K.
Z Twojego nieba,
co wieczór
przychodzi Anioł.
Przysiadając na brzegu łóżka,
ręką pełną ciszy
układa do snu moje zmarszczki.
Co wieczór
z Twojego nieba
kapie na pościel
deszcz ciepłych myśli.
Co noc
śnię sny Twojego nieba
którymi napełniasz poduszki.
T.
październik 2011
przychylni ciszy
chodzą na palcach
bosymi stopami
strącają marzenia
wprost na twą pościel
K.
Z Twojego nieba,
co wieczór
przychodzi Anioł.
Przysiadając na brzegu łóżka,
ręką pełną ciszy
układa do snu moje zmarszczki.
Co wieczór
z Twojego nieba
kapie na pościel
deszcz ciepłych myśli.
Co noc
śnię sny Twojego nieba
którymi napełniasz poduszki.
T.
październik 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Szepty - Parapluie
Zamknięty w pawlaczu daleki jestem zimie. Kurz kołysze me skrzydło nietoperza - stygnę. Nie tak dawno w pogoni za tęczą łzy chwytałem garś...
Z zaczytania
-
Uratuj mnie powtarzasz każdego poranka każąc opowiadać sobie jutro. Przysiadam na brzegu łóżka pozwalając słowom walczyć czekam aż oswoją w ...
-
Coraz spokojniej cię mam, gdy się oddalasz. Już nie rozdrapuję ciemności - po drugiej stronie nieba białe żagle obiecują swobodę od siebie. ...
-
Znałem kiedyś człowieka, który dla kobiety postanowił powstać z martwych. Nie skończyło się na postanowieniu. Zamiar przekuł w sukces. Dziś ...
