Przejdź do głównej zawartości

(Nie wyglądam , nie czekam)

Nie wyglądam, nie czekam,
dzień za dniem się staje.
Za oknem drzewa zielenią nabrzmiały
przedwczesnym latem rozśpiewały ptaki.
Na ścianach słońce tańczy,
kot za muchą goni.
Z kranu nie kapie,
drzwi nie skrzypią.
Pani mięso na ladę kładzie:
Pan czegoś smutny?
To nie smutek
- usta rozdziawiam.
Nie wyglądam,
nie czekam.
Dzień za dniem się dzieje.
T.


a skoro to nie boli
to dlaczego poduszka mokra od wspomnień?
K.


Na sznurach rozsiadły się prześcieradła.
Ich rozkołysane wiatrem skrzydła bledną.
Pod uściskiem drewnianych szczęk schną,
lecz jeszczeż wilgotne pamięcią zaspanego wczoraj.
Zdawać by się mogło, że w szamotaninie szepczą.
Nikt nie wie, co i komu,
mówi się
- szeleszczą.

A potem
- nocy pierwszej
świeżość przeszywa dreszczem
i nim dotknę poduszki
stajesz się łzą
nie wierszem.
T.


stary kot dobrodziej zazdrosny o czułość
wygraża skrzydłom nastroszoną sierścią
szepty zagłusza żałosnym wołaniem
biel mleka uwięziona na progu
w zawody staje ku uciesze starego
prześcieradła jak ptaki rwą się ku niebu
na przekór plastikowym palcom klamerek
K.


kwiecień 2008

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Life for rent"

Wbiegła do ulubionego budynku. Zanim się tam znalazła, pod nogami znajomo zachrzęściła żwirowa ścieżka, z okien niósł się głos Dido. Uśmiechnęła się. Dziś chciała mu opowiedzieć, że za chwilę znowu fontanna będzie szeptać bluesowe rytmy i że ona tam będzie, i że on musi nazbierać dużo drobniaków, bo na Kościuszki wprowadzono parkomaty. Otarła pot z czoła i pokonała ostatnie piętro. Poprawiła niesforną grzywkę i złapała za klamkę, drzwi nie chciały ustąpić. Spróbowała jeszcze raz i znów nic. Zrezygnowana oparła się plecami o drzwi. Po chwili zrozumiała, że tak naprawdę tych drzwi nie ma...Po korytarzu nieistniejącego domu niósł się coraz cichszy głos: I haven't really ever found a place that I call home I never stick around quite long enough to make it I apologise that once again I'm not in love But it's not as if I mind That your heart ain't exactly breaking It's just a thought, only a thought But if my life is for rent and I don't learn to buy Well I deserve no...

( W uśmiech odzianą cię widzę...)

W uśmiech odzianą cię widzę, Z nim niespodziewanie się pojawiasz. Ot, warg lekkie rozchylenie, Grymas, chwilę przeszłą kwitujący. Nic to. Nic to powiadam. Ze zdziwieniem naiwnym w oczach stęsknionych, Sen mój spokojny przerywasz, Wchodząc między zdań równe szeregi. Cóż z tego, żem mozołem pracę okupił? Nic to. Nic to powiadam. Pochlebstwem rozgościsz się, łzą przekupisz bezsenność. Znów zapomniane? Od nowa zaczęte? Czas nieostrożnie nadzieją nakarmisz, przekonasz. A gdy syty nią radośnie rozkwitnie… Nic to. Nic to powiadam. T. 25.05.06 niech pan zaczeka jeszcze tyle między nami kart do zagrania tyle słów przebieranych aż do zgrania niech pan zaczeka spłoszone nie wiem wyrywa się miedzy snami nic istnieje między nami nic to? K.

Wieża

Coraz spokojniej cię mam, gdy się oddalasz. Już nie rozdrapuję ciemności - po drugiej stronie nieba białe żagle obiecują swobodę od siebie. Gdybyś wiedział, że zacieram ślady, zawołałbyś? Mówimy innymi językami. Choć tak ładnie nam w wierszach. K. Patrzę na świat przez szkła - już nie pamiętam jakiego koloru. Nie zaglądam do lustra - nawet kiedy się golę. Zakładam skórzaną kurtkę zanim wejdę między słowa. Kołyszę miliony niepotrzebnych zdań byś pomyślała: Daleko. Cisza zdradziła: czujesz się w niej bezpiecznie. Powiem ci jeszcze, nie ku przestrodze: Nie ufaj sobie, kiedy myślisz o mnie. T. czerwiec 2010