katedrą milczenia mi bywasz
z wszystkimi psalmami
drżącymi pod palcami
jesteś jak
słów dobieranie
koraliki różańca
do siebie przytulone
w niewielkiej przestrzeni
wołające każdą chwilą
o cowieczorne amen
wieńczące dzieło
K.
Gdybym cię nie znał,
Lżej by było iść do przodu.
Gdybym cie nie znał,
Nie oglądałbym się wstecz.
Gdybym cię nie znał,
Nie miałaby sensu żadna rzecz.
T.
nie znasz mnie
podnosisz się w milczeniu
nie znasz mnie
jutro widzisz
gdybyś mnie znał
słowa nie byłyby tak proste
K.
wrzesień 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Szepty - Parapluie
Zamknięty w pawlaczu daleki jestem zimie. Kurz kołysze me skrzydło nietoperza - stygnę. Nie tak dawno w pogoni za tęczą łzy chwytałem garś...
Z zaczytania
-
Moja nadzieja czyści skrzydła w czerwieni gasnącego słońca szykuje sobie strój w domu dobry anioł miejsce mości dobrze mieć swój k...
-
Coraz spokojniej cię mam, gdy się oddalasz. Już nie rozdrapuję ciemności - po drugiej stronie nieba białe żagle obiecują swobodę od siebie. ...
-
Okruchy marzeń, drobinki snu, wierne przeszłości - atramentowe plamy, wczepione w palce jak rzep. Nie oszukują logiki zdarzeń, po prostu maj...
Bardzo fajnie się siedzi na tej twojej ławce, T.
OdpowiedzUsuńZawsze do usług, K.
OdpowiedzUsuńZawsze?:>
OdpowiedzUsuńZawsze:)))
OdpowiedzUsuń