poniedziałek, 8 czerwca 2020
* * *
nijak jestem
opasana słowem
coraz trudniej lirycznieć
K.
A we mnie się klei
jedno z drugim wyciąga ręce po jeszcze
i jest
tak, jakby mnie więcej,
a jednak kurczę się.
Nie, że na starość
tylko wśród ludzi, spraw
zdaję się wiedzieć więcej,
ale mniej znaczyć w kontekście.
Tylko klei się we mnie
jedno z drugim
i to chyba jest już szczęście.
T.
czerwiec 2020
wtorek, 10 grudnia 2019
A jeśli
A jeśli tylko mi się zdajesz
czym jest uporczywe trwanie
w otulinie twoich słów ?
K.
Nie wiem,
ale każdej głosce uchylam nieba
jakby się działo święto,
nie cyzeluję
raz jeden przeciągam dłonią
by im wyprężyć grzbiet.
To wszystko
i już wiadomo
każde słowo, każdy wers
kołysze swoją prawdę.
T.
moja prawda
z lekkim niedosytem
smakuje przeszłość
jest wypadkową tego co było i jest
każde wtrącenie smakuję czubkiem pióra
poetka we mnie leciutko się przeciąga
z uśmiechem
K.
grudzień 2019
czym jest uporczywe trwanie
w otulinie twoich słów ?
K.
Nie wiem,
ale każdej głosce uchylam nieba
jakby się działo święto,
nie cyzeluję
raz jeden przeciągam dłonią
by im wyprężyć grzbiet.
To wszystko
i już wiadomo
każde słowo, każdy wers
kołysze swoją prawdę.
T.
moja prawda
z lekkim niedosytem
smakuje przeszłość
jest wypadkową tego co było i jest
każde wtrącenie smakuję czubkiem pióra
poetka we mnie leciutko się przeciąga
z uśmiechem
K.
grudzień 2019
czwartek, 21 listopada 2019
(jeśli niebo) kołysania
jeśli niebo jest w morzu
to może w niebie jest
miejsce dla książek nienapisanych,
wierszy ułomnych,
które rodzą się w bólu
umarły nieczytane?
K.
to może w niebie jest
miejsce dla książek nienapisanych,
wierszy ułomnych,
które rodzą się w bólu
umarły nieczytane?
K.
połykam dzień za dniem
byle nie potknąć się o światło
umarł już ostatni wiersz
zostały nam tylko piosenki?
T.
T.
od rana chodzi za mną piosenka
szerokim largo kładzie się cieniem
a to jesień chłodem wieje
spod drzwi listy wymiata
cicho tu u mnie
deszcz wystukuje SOS
K.
K.
chciałbym uciec
przed tobą
przed sobą
przed jesieni podartym płaszczem
w sen
chciałbym być skurwysynem
ale akurat łapię pierze
w zimowe poduszki
scherza gram
kiedy za ciemno
przed tobą
przed sobą
na parapetach rozkładam miękkie
żeby pukaniem nie budzić złego
niech nie będzie ‘jak dawniej”
T.
T.
Wczoraj nie wraca
śmieje się w kułak
listopad czeka by rozciąć pierzynę pęłną śniegu
starymi ścieżkami snują się spojrzenia
nie ma ucieczki
przed nami
grudzień szyje buty
straszy mrozem
K.
październik/listopad 2019
K.
październik/listopad 2019
wtorek, 1 listopada 2016
Badanie znaczeń
Dobrze jest mieć swój kąt
albo kątów kilka
- po cztery w każdym pokoju.
Dobrze jest mieć powietrze na własność
zasypiać w nim,
budzić się
i wypełniać zapachami z garnka.
Dobrze jest być sobie leniwie,
kiedy dzień dzieli na czworo każdą sekundę,
każde słowo popędza.
Rozkosznie jest mówić
- U mnie
za każdym razem od nowa
odkrywając słodycz każdej z liter.
T.
(2011?)
przykładam ucho do nieistniejącego
badam ślady niezmierzonego
ciągle się waham nad snem
który przeszedł mimo
mam znowu lat trzydzieści i sześć
i zwiedzam nie swój nieboskłon
pachnie zdecydowaniem i dobrym piórem
niewierny Tomasz się uśmiecha
i stalówką wierci dziurę w mojej głowie
K
październik 2016
albo kątów kilka
- po cztery w każdym pokoju.
Dobrze jest mieć powietrze na własność
zasypiać w nim,
budzić się
i wypełniać zapachami z garnka.
Dobrze jest być sobie leniwie,
kiedy dzień dzieli na czworo każdą sekundę,
każde słowo popędza.
Rozkosznie jest mówić
- U mnie
za każdym razem od nowa
odkrywając słodycz każdej z liter.
T.
(2011?)
przykładam ucho do nieistniejącego
badam ślady niezmierzonego
ciągle się waham nad snem
który przeszedł mimo
mam znowu lat trzydzieści i sześć
i zwiedzam nie swój nieboskłon
pachnie zdecydowaniem i dobrym piórem
niewierny Tomasz się uśmiecha
i stalówką wierci dziurę w mojej głowie
K
październik 2016
niedziela, 15 maja 2016
Miejsce
opieram się tobie westchnieniu
wraz z krzykiem buduję napięcie
którego we mnie nie ma
pan tak ładnie kłamie nad ranem
gdy noc jak długa wykłada się milczeniem
nasze wspólne światy mruczą jednostajnie
jest w nich czas niespełnienia
tupot dziecięcych nóżek
dalekie podróże
i wystygłe marzenia
czasem zamykam pana pod sercem
niewyśnione ma swój czas
K.
Otworzyłem okna
- tuż przed świtem,
wydawało się, że wpuszczam dzień
pomiędzy cztery ściany.
Nabrałem do płuc zapachów
obezwładniający haust
już miałem krzyczeć:
Jestem tu…
gdy nagle utraciłem grunt
świat pierzchł
zamilkły drzewa
oniemiał w płucach niedawny wdech
Tu gdzie jestem nie ma mnie
są tylko niespełnienia.
T.
upuszczam krwi Pana niewiary
patrzę jak stygnie bacznym spojrzeniem
słowa ukryły się po kątach
jest maj i bzy
i nic nie ma
K.
kwiecień-maj 2016
wraz z krzykiem buduję napięcie
którego we mnie nie ma
pan tak ładnie kłamie nad ranem
gdy noc jak długa wykłada się milczeniem
nasze wspólne światy mruczą jednostajnie
jest w nich czas niespełnienia
tupot dziecięcych nóżek
dalekie podróże
i wystygłe marzenia
czasem zamykam pana pod sercem
niewyśnione ma swój czas
K.
Otworzyłem okna
- tuż przed świtem,
wydawało się, że wpuszczam dzień
pomiędzy cztery ściany.
Nabrałem do płuc zapachów
obezwładniający haust
już miałem krzyczeć:
Jestem tu…
gdy nagle utraciłem grunt
świat pierzchł
zamilkły drzewa
oniemiał w płucach niedawny wdech
Tu gdzie jestem nie ma mnie
są tylko niespełnienia.
T.
upuszczam krwi Pana niewiary
patrzę jak stygnie bacznym spojrzeniem
słowa ukryły się po kątach
jest maj i bzy
i nic nie ma
K.
kwiecień-maj 2016
wtorek, 5 kwietnia 2016
Nienasycony
nie umiem już pisać wierszy
pustka we mnie i tylko nadzieja hula
chorowita nadto by odrobinę weny wykrzesać
zacieram ręce i znów jestem ponad to
zazdroszczę tobie poeto lekkości
z jaką trzymasz pióro
wiecznie młody i nienasycony
K.
Każdego dnia dotykam
jakby był pierwszy
nie bojąc się banału zdziwienia
miałem przecież pewność,
że ciało zachód wyprzedzi
dlatego nie gasnę.
Każdego słowa smakuję
jakby się narodziło przed chwilą
bez stygmatu znaczeń
mam tylko je i tylko one nadają sens tu i teraz,
więc o ich sens każdego dnia walczę.
Każdą chwilę kończę pełnym zdaniem
- jak modlitwą
na cześć tego, jak jestem zapisany,
bo nie byłbym
gdyby nie szepty
gdyby nie łóżko - ołtarz
na którym miast prześcieradła
intymność Pani wersów.
T.
styczeń 2016
niedziela, 17 stycznia 2016
Jeden
Nie wchodzi się dwa razy do tego samego serca?
K.
Czy Pani widzi?
Ten sam korytarz, ten sam wiatr
echem odbija się od ścian
gwiżdże, śpiewa, chwyta w lot
iskry uczepione kandelabrów.
Czy Pani słyszy?
Tam, na progu zastygł w milczeniu krok
kogoś, kto odejść stąd nie zdoła.
Lecz nie o słowa chodzi sercu
nie o kroki kłóci się z przestrzenią czas.
Wszystko już wie, że nic nie będzie pierwsze.
Wszystko jest kolejny raz.
T.
nadstawiam serce
spłoszony czas ucieka
w tym mniemaniu o nas
ciągle brakuje kropli
ponad miarę
rozlanej milczeniem
K.
styczeń 2016
K.
Czy Pani widzi?
Ten sam korytarz, ten sam wiatr
echem odbija się od ścian
gwiżdże, śpiewa, chwyta w lot
iskry uczepione kandelabrów.
Czy Pani słyszy?
Tam, na progu zastygł w milczeniu krok
kogoś, kto odejść stąd nie zdoła.
Lecz nie o słowa chodzi sercu
nie o kroki kłóci się z przestrzenią czas.
Wszystko już wie, że nic nie będzie pierwsze.
Wszystko jest kolejny raz.
T.
nadstawiam serce
spłoszony czas ucieka
w tym mniemaniu o nas
ciągle brakuje kropli
ponad miarę
rozlanej milczeniem
K.
styczeń 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Szepty - Parapluie
Zamknięty w pawlaczu daleki jestem zimie. Kurz kołysze me skrzydło nietoperza - stygnę. Nie tak dawno w pogoni za tęczą łzy chwytałem garś...
Z zaczytania
-
Moja nadzieja czyści skrzydła w czerwieni gasnącego słońca szykuje sobie strój w domu dobry anioł miejsce mości dobrze mieć swój k...
-
Zamknięty w pawlaczu daleki jestem zimie. Kurz kołysze me skrzydło nietoperza - stygnę. Nie tak dawno w pogoni za tęczą łzy chwytałem garś...
-
Okruchy marzeń, drobinki snu, wierne przeszłości - atramentowe plamy, wczepione w palce jak rzep. Nie oszukują logiki zdarzeń, po prostu maj...