Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2011

***

w moim niebie aniołowie przychylni ciszy chodzą na palcach bosymi stopami strącają marzenia wprost na twą pościel K. Z Twojego nieba, co wieczór przychodzi Anioł. Przysiadając na brzegu łóżka, ręką pełną ciszy układa do snu moje zmarszczki. Co wieczór z Twojego nieba kapie na pościel deszcz ciepłych myśli. Co noc śnię sny Twojego nieba którymi napełniasz poduszki. T. październik 2011

Wiarołomna

Rozkaszlała się fontanna, a potem trysnęła łzami żegnając wrześniowe słońce. W środku dnia, w puste alejki wsączył się wstyd zachodzącego słońca. Trącone jesienią kasztany, zeskakując z gałęzi, wykrzywiają usta w rdzawym uśmiechu: - Nie przyszła do parku. Nie przyszłaś… Może to ja za późno znalazłem drogę, a ty czekasz nie wiedzieć gdzie, aż się odnajdę z bukietem najświętszych obietnic? Zerwać się. Biec. Wołać… - Nie przyszła do parku, gaśnie w mroku ostatnie szyderstwo. Noc zastępuje mi drogę. - Zgubiłem się? Nie przyszła? Pytając opowiadam jej naszą historię. Nie słucha zapatrzona w chłód października. T. październik 2011

U siebie

Dobrze jest mieć swój kąt albo kątów kilka - po cztery w każdym pokoju. Dobrze jest mieć powietrze na własność: zasypiać w nim, budzić się, wypełniać zapachami z garnka. Dobrze jest być sobie leniwie, kiedy dzień dzielił na czworo sekundę, każde słowo popędzał. Rozkosznie jest mówić - U mnie za każdym razem od nowa odkrywając słodycz pojedynczych liter. T. *** jestem u siebie mam dwa kroki do nieba i stado prywatnych chmur podejdź bliżej nim księżyc atleta sen uniesie we wczoraj jestem u ciebie wiecznie senna kochanka cierpiąca na bezimienność K. październik 2011