nie przychodzisz
drzwi milczą zaklęciem
rzuconym jesieni
na progu dzieci z mgły
obiecują wieczność
nie przychodzisz
rozwieram palce
i czas przez nie szepcze
wydmami od morza
głaskanymi czekaniem
K.
Stoję,
wiatr mnie uwięził
w garbie
przesypującego się wędrowca.
Słyszę,
uszy pełne szumu
- fale mielą niepamięć.
Widzę,
jeszcze pustkę w kolorze sepii
marszczy czoło
stąd donikąd.
W połowie Nigdzie jestem,
jestem w połowie
na progu jesieni
do Ciebie.
T.
wrzesień 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Szepty - Parapluie
Zamknięty w pawlaczu daleki jestem zimie. Kurz kołysze me skrzydło nietoperza - stygnę. Nie tak dawno w pogoni za tęczą łzy chwytałem garś...
Z zaczytania
-
Moja nadzieja czyści skrzydła w czerwieni gasnącego słońca szykuje sobie strój w domu dobry anioł miejsce mości dobrze mieć swój k...
-
Okruchy marzeń, drobinki snu, wierne przeszłości - atramentowe plamy, wczepione w palce jak rzep. Nie oszukują logiki zdarzeń, po prostu maj...
-
w czas sumowania znaczeń rozpostarcie ramion nie szykuje cię do lotu obłaskawia przytulenie którego tak brakuje gdy burza za oknem a twój u...
Ach.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się, T.
"Lubię ten smutek..." Krajewski mi zaśpiewał...
Jak zwykle, K, oklaski należą się Tobie, ja się tylko przysiadam, a że lubię przysiadać przy kimś wartościowym to i sam wydaję się lepszy:)
OdpowiedzUsuńT.
T. nie bądź taki skromny. Bez Twoich słów, nie byłoby moich.
OdpowiedzUsuńT. przecież wiesz, że jesteś niezwykłym człowiekiem:)
No to teraz muszę się chyba oświadczyć:)))
OdpowiedzUsuńT.
Koniecznie i natentychmiast!;0
OdpowiedzUsuńI żyli długo i natenczas :D
OdpowiedzUsuń