Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2010

Znałem kiedyś czlowieka

Znałem kiedyś człowieka, który dla kobiety postanowił powstać z martwych. Nie skończyło się na postanowieniu. Zamiar przekuł w sukces. Dziś o świcie, zaraz po tym jak wyszczotkował zęby, zapragnął wyrwać to paskudztwo niepotrzebnie klekoczące o żebra. Ten po drugiej stronie lustra przyglądał się z przerażoną miną drgającemu kawałkowi mięsa. Nawet nie zorientował się, kiedy zostało mu wciśnięte w rękę. Potem, nie odwracając się więcej - na powrót martwy, wrócił do sypialni stłumić odruch wymiotny w ramionach kogoś, kogo imienia nie zapamięta. Znałem kiedyś człowieka. Nie mogę sobie przypomnieć jego imienia... Ale to przecież bez znaczenia. Roler z KFC stygnie, kawa nie parzy już ust. Pora zostawić samym sobie niedokończone historie. Przecież zaświeciło słońce. T. Poznam kiedyś Człowieka. Ufnie powie, że się boi, a ja mu uwierzę. Razem pójdziemy budzić nadzieję, która nie będzie miała wymiarów modelki. Poznam kiedyś Człowieka na przekór temu, co zabiera odwagę. On odda tę, która kochała ...

Nie każ mi tanczyć

Wiesz, znam na pamięć wszystkie kroki i każdy centymetr korytarza prowadzącego na parkiet. Proszę cię, nie każ mi tańczyć. Niech się ten ból zagnieździ w mojej pamięci raz na zawsze. Niech się rozsiądzie przestrogą przy kamiennej urnie. Proszę cię, nie każ mi tańczyć. T. wrzesień 2010 Prężne szesnastki oddechu nie tracąc prowadzą przodem A ja ósemką podążam kroki stawiając ostrożnie Rozhuśtana życiolinia kołysze się prozaicznie Jak się wyminąć, by nie poranić, z szesnastką świecącą mi w oczy? K. październik 2010