Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2011

***

nie przestawaj opowiadać zamknę cię we wczoraj nim do widzenia będzie tylko zaklinaniem czasu K. Coś ci podać? Wydajesz się taka smutna, jakby słońce zatrzasnęło się po drugiej stronie złego. Opowiedzieć ci coś? Na Twoim czole samotność wbiła stopy w brudy - gwiżdże pustce ostatnią melodię. Przytulę Cię. Widziałem jak przez sen drżą ci ręce. Tak, nie odchodzę nawet nocą pilnuję, by strach nie rozlał się zbyt szeroko. Popatrz, za drzwiami płonie jesień. Może to ostatni dzień, kiedy można wyjść w sukience? Na krótki spacer, weźmiemy dzieci za ręce. Dla Ciebie zacznę udawać, nie trzeba nic więcej. T. listopad 2011

Mogłabym wyspowiadać się...

mogłabym wyspowiadać się z każdego zająknięcia przeciw tobie i pokutnie w noc klepać barany suchymi ustami zdejmować odium moja wina moja wina kropla wina tymczasem uwodzi mnie przemijanie zmarszczki napięte jak struny przegrywają z kremem przeciwzmarszczkowym w drodze do twego chcę K. Lubiłem ławkę przed Twoim domem. Przesiąknięte kilometrami zmęczenie wsiąkało w nią, kiedy wychodziłaś z siebie do mnie. Trzask zamka w drzwiach - jak zaklęcie, prostował przygarbione plecy. Odświętna sukienka, uśmiech i perły - Chodźmy gdzie nas nie było mówisz. Umiera mnie ławka przed Twoim domem - syta zmęczenia trąci poczekalnią. Nie przestajesz być piękna, nowa sukienka krzyczy od progu - Nie Twoja. Nie moja? Nie dla mnie? - Nigdzie dziś nie idźmy proszę. Z pośpiechu nie umyj zębów, nie miej siły posprzątać kuchni, nie ucz mnie cierpliwości, pozwól przed snem wygładzić zmarszczki. Jestem. T. listopad 2011