Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2011

Pod łososiem

Fistaszek lubił kameralne kawiarnie z duszą, klimatem, gdzie jesteś między ludźmi, a mimo wszystko sam. Jakież to podobne do czatu nieprawdaż? Ideałem wydawała mu się warszawska „Czytelnia”. Żałował, że tak rzadko tam bywa. Stoliki zagubione między regałami, pełne zadrukowanych stronic w miękkich i twardych obwolutach. Wystarczyło wyciągnąć rękę, by zatopić się w lekturze, albo potraktować książkę jako pretekst do rozpoczęcia rozmowy. „Pod łososiem” nijak nie pasowała do tego wizerunku. Hałaśliwa, pełna krzykliwie rozochoconych myśli i rozmów podsycanych alkoholem. „Burków spuszczonych ze smyczy” i „smyczy” szukających nowego „Burka”. Wyboru jednak nie było, albo wieczór tu, albo samotnie w pokoju. Wybrał to pierwsze i żałował. Naprzeciwko Fistaszka siedział pan Kazio udowadniający, już nieco bełkotliwie, rolę zdrady w spajaniu i cementowaniu związku małżeńskiego. Połów mu się nie udał a i ten, na który teraz chciał wyruszyć, zaraz po tym jak podzieli się swoją mądrością, nie zdawał si...